MiaMILF
MiaMILF

Luźne przemyślenia

Jest 3 w nocy. 4 w Polsce. Powinnam spać, ale nie mogę usnąć. Audiobooki mnie już zmęczyły (w każdym razie słuchawki muszę podładować, więc audiooki idą w odstawkę na następne kilka kwadransów).

Mogłabym otworzyć projekt i trochę popracować – obiecałam sobie jednak, że nie będę popadała w ekstremalizm – i praca po nocach (po narodzinach córki) przejdzie do lamusa (chyba, że nie będzie innego wyjścia i terminy będą gonić – na razie nie gonią).

No i mój blog – jak to dumnie brzmi – jest w cholerę zaniedbany (zresztą Twitter też, na szczęście wzięłam się ostatnio za OFka, więc wyrzuty sumienia mniejsze).

Zmieniłam nika na SU, zmieniłam sposób prowadzenia OnlyFans… może i najwyższa pora zmienić trochę bloga. Mniej przerw pomiędzy postami, częściej moje luźne przemyślenia – skoro i tak w sumie mało osób tu zagląda… Dlaczego-by-nie?

I tu pojawia się problem (wróóóóóć! – słowo „problem” jest złe/nieodpowiednie/nacechowane negatywizmem! ***My – ludki wyedukowane w rozwoju osobistym**** lubimy nazwę „sytuacja do rozwiązania” 😉 (Pssst – jeśli nie zauważyłeś – w poprzednim zdaniu jest nutka sarkazmu 😉 )

O czym pisać, skoro i tak to nie trafi do szeroko pojętego odbiorcy?

Czy w ogóle warto pisać? Czy może lepiej iść spać lub poczytać ebooka?

ALE ale… w sumie czy mnie to interesuje, do kogo trafi ta treść? Przecież to moje przemyślenia – luźne, jak sugeruje tytuł postu 🙂

  1. ROKSA – zamkneli… i nikt nic nie wie … Kurcze, gdyby nie SU – to nawet nie widziałabym, ze roksa zamknięta – nie ma to jak informatywna rola SU w moim życiu 😛 A tak na poważnie, to w/g mnie źle się dzieje w państwie polskim (parafrazując znaną sentencję)… i nie o roksę mi chodzi oczywiście, tylko o ogół… Jeszcze jakieś 2 lata temu wróciłabym do kraju bez mrugnięcia okiem… teraz niestety już nie.. i bardzo to smutne, na prawdę bardzo smutne.

  2. Święta – ja wiem, tak, to dopiero końcówka listopada – ale czy Wam też wydaje się, ze Święta Bożego Narodzenia już Wam dyszą nad karkiem?

    Ja sobie dziś zrobiłam listę „todosków” przed świętami… i obecnie zastanawiam się, czy nie powinnam była tej listy uruchomić już w sierpniu 😛 Przecież nie mam szans się wyrobić ze wszystkim – to jest po prostu: Mission Impossible…

    – kartki (pójdą wieki, wiem coś o tym – przerabiam to co roku i co roku łapię się na tym, że ZA późno ogarniam wysyłkę kartek z życzeniami – cała ja :P)

    – prezenty (gdybym jeszcze wiedziała co/komu) ale przecież to odwieczny problem: znam osoby, które chcę obdarować na święta, z niektórymi (czytaj: mój mąż) nawet mieszkam pod jednym dachem – i totalnie NIE MAM pomysłu :/
    I nie skłamię, jeśli powiem, że tak jest niemal co roku… Klątwa jakaś, czy cuś 😛

    – 12 potraw!! Mia, czyś ty upadła na głowę? !!! 12 potraw na 3 i pół osoby??? Rok-w-rok obiecuję sobie: to ostatni raz, gdy piekę, pichcę, gotuję, kwaszę, itd.. za rok wszystko zamówię – i będzie z górki.. I pojawia się pieprzony grudzień i się zaczyna: nastaw zakwas na barszcz, przygotuj się (kurwa jak do walki jakiejś) do piernika po staropolsku, zamów groch i mak, i karpia —- no bo bez karpia to nie święta (choć karpia i tak na prawdę nikt nie lubi, ehhhh)

    – pier*****e sprzątanie – tu nie muszę pisać NIC więcej — czasem mam wrażenie, że my-kobiety mamy wdrukowany jakiś program: „zbliżają się święta – jeśli okna nie będą błyszczeć – to **opcja do wyboru w zależności od wierzeń***: Mikołaj nie przyjdzie, Bozia nie da rozgrzeszenia, będziesz się czuć jak ostatnia flądra, która do niczego się nie nadaje)

    – Irlandia: radosne ozdabianie domów — no i jak tu nie pójść za nurtem sąsiedzkiego „powieszę więcej i więcej zapłacę za prąd”… 2 dni temu wracałam z Dublina do domu – ciemno, wieczór, skręcam na nasze osiedle… a tu jak nie jebnie po oczach, jak nie błyśnie… i już wiem: jak zabraknie prądu na dzielni – to muszę iść pod nr 11 i odciąć im te węże świetlne 😛

    – CHOINKA – co roku (prócz 2020) robiłam trans z bombkami…. I w tym roku też kusi 🙂 Rozważam BARDZO mocno 🙂

  3. No i koniec na dziś, właśnie Mała się budzi – pora się zbierać – bo mamoza u niej level master…


Do następnych myśli nieuczesanych 🙂 Buziam :* Mia 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.